Pewnego dnia odbywając stosunkowo krótką drzemkę po obfitym obiedzie miałem piękny sen. Przechadzałem się plażą, po suchym i jakże gorącym piasku, który przyjemnie ogrzewał mi stopy. Wokół dawało się słyszeć przecudny śpiew nieznanych mi ptaków, podobnych do znanych mi mew, jednak znacznie większych i o bardziej egzotycznym upierzeniu.